Wiosna to idealny czas na zmiany. Nie mogło ich również zabraknąć w mojej kosmetyczce. Choć nie jestem specjalistką w tej kwestii, to nie mogłam odmówić sobie odświeżenia mojej kosmetyczki.

Z reguły z uporem maniaka używam sprawdzonych kosmetyków i bardzo rzadko decyduję się na ich zamienniki. Jeśli mam już coś sprawdzonego, jestem raczej wierna swoim wyborom. Tak jest właśnie w przypadku podkładu. Niezmiennie od kilku opakowań króluje tutaj Mac Studio Fix – zmieniam jedynie jego odcień w zależności od mojej karnacji, która zimą jest bardzo blada a latem łapie promienie słoneczne. Podkład jest mocno kryjący ale w odpowiedniej ilości nie tworzy efektu maski, za to bardzo ładnie wyrównuje skórę i utrzymuję ją matową. Nie należę do osób które robią poprawki w ciągu dnia, i ten podkład też ich nie wymaga.
Mój makijaż jest raczej monotonny – lubię dobrze wytuszowane rzęsy i tutaj sięgam po tusz 3D Black Lash i czarną kredkę aby podkreślić jeszcze mocniej okolice oczu. Szaleństwo jeśli się pojawia to tylko i wyłącznie na ustach.
Tym razem zdecydowałam się na dwa odcienie jednym z nich jest bardzo intensywna satynowa pomadka Mac o nazwie REBEL , o śliwkowym odcieniu. Drugi wybór padł na coś bardziej stonowanego w kolorze różu i jest to matowa pomadka również z Maca o nazwie PINK PLAID – idealna na codzień. Nie jest zobowiązująca ale zdecydowanie widoczna na ustach.