Kiedy wprowadziliśmy się do mieszkania, wydawało mi się, że biała sypialnia będzie idealnym miejscem do odpoczynku i regeneracji. W momencie kiedy posłałam białą pościel już wiedziałam, że muszę wprowadzić do naszej sypialni kolor.

Bez koloru nie umiem funkcjonować, w pomieszczeniach z kolorowymi dodatkami czuje się znacznie lepiej, przytulniej. Mimo, że mieszkanie we Wrocławiu miałam urządzone w bielach i szarościach, których konsekwentnie się trzymałam, to teraz jestem po kolorowej stronie mocy. Maluję również obrazy, co za tym idzie – widzę jak ważny jest kolor. Umiejętnie użyty potrafi wprowadzić nas w dobry nastrój, uspokoić czy zrelaksować. Od kiedy dołożyłam w mojej sypialni kolor, stała się ona bardziej przytulna a ja częściej w niej przebywam.
Zawsze powtarzam, że najwięcej we wnętrzu możemy zmienić za pomocą dodatków. To tak jakbyśmy miały jedną czarną sukienkę a do niej różną biżuterię-możemy wtedy wyczarować co najmniej kilka stylizacji.
Poza tym uwielbiam tekstylia, Ci którzy śledzą mnie na instagramie, wiedzą, że to moja największa słabość.


Za mną, możecie zobaczyć moje obrazy.

Mogę śmiało powiedzieć, że największy efekt w sypialni robi pościel z Ikei. Do turkusowo-różowej pościeli dokupiłam również fuksjowe poduszki. Niemal wszystkie poduszki jakie mam, kupiłam w TK MAXXIE i szczerze mówiąc stale one wędrują po domu i zmieniają swoje miejsce. Kolor pojawił się także w postaci kwiatów – tych sztucznych i żywych a kolorową lampę kupiłam na Westwing. Można tam kupić faktycznie inne oświetlenie niż to, które proponuje większość sklepów i często tam zaglądam polując na nowe rzeczy. W naszej sypialni chciałabym jeszcze powiesić obrazy, które są chyba jedne z bardziej kolorowych jakie malowałam, zastanowię się również nad zmianą zasłon z szarych na bardziej optymistyczne.

Koniecznie dajcie znać czy podobnie jak ja, macie już trochę dość szarych wnętrz i chętnie wprowadzicie do nich kolor !

W sypialni znalazło się też miejsce na małą toaletkę.
Na moim stoliku nocnym zawsze znajdziecie zapas książek.